Podróżowanie po Beskidach to nie tylko kontakt z przyrodą, górskie wędrówki i świeże powietrze. To także prawdziwa uczta dla zmysłów, zwłaszcza dla tych, którzy kochają odkrywać regiony przez smaki. Szczyrk i okolice zapraszają Cię na kulinarną wyprawę, podczas której możesz poznać lokalną kulturę nie przez foldery i przewodniki, ale przez zapach, smak i domowe receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jeśli zastanawiasz się, co zjeść w Beskidach, sprawdź koniecznie nasz artykuł!
Oscypek i bundz – serowe bogactwo górskich hal
Kiedy tylko wyjdziesz na deptak w Szczyrku, niemal od razu poczujesz charakterystyczny zapach wędzonego sera. To oscypek – ser, który stał się symbolem górskich regionów. Choć wywodzi się z Podhala, doskonale przyjął się również w Beskidach. Produkowany z owczego mleka, formowany w drewnianych foremkach i dojrzewający w dymie ma w sobie coś więcej niż tylko smak. To historia, tradycja i smak górskiego lata zamknięty w złotawej, sprężystej skórce.
Jeśli szukasz czegoś bardziej delikatnego, spróbuj bundzu. Ten biały, miękki ser z owczego mleka ma subtelny, lekko słodkawy smak i świetnie komponuje się ze świeżym chlebem, miodem albo jako dodatek do sałatek. Wybierając się na lokalny targ lub odwiedzając bacówkę, masz szansę spróbować sera, który powstał zaledwie kilka godzin wcześniej.
Kwaśnica – beskidzka odpowiedź na chłodne wieczory
Po całym dniu wędrówek po górskich szlakach przychodzi taki moment, w którym potrzebujesz czegoś rozgrzewającego, sycącego i pełnego smaku. Właśnie wtedy na scenę wkracza kwaśnica. Nie daj się zwieść jej nazwie, to nie jest zwykły kapuśniak. Kwaśnica to danie z charakterem, którego smak opiera się na kiszonej kapuście, długo gotowanej na żeberkach lub wędzonym mięsie. Aromatyczny wywar, intensywny smak i prostota składników sprawiają, że to danie ma w sobie coś magicznego.
Każdy region ma swoją wersję kwaśnicy. W Beskidach podaje się ją zazwyczaj z dodatkiem ziemniaków lub kromką domowego chleba. Jeśli trafisz do karczmy, gdzie kwaśnica stoi w menu na pierwszym miejscu, zamów bez wahania. To smak, który pamięta się długo po powrocie z gór.
Moskole – prostota, która zachwyca
Choć kuchnia beskidzka bywa treściwa i mięsna, potrafi też zaskoczyć skromnymi daniami, które urzekają prostotą i wyjątkowym smakiem. Jednym z takich przysmaków są moskole. To placuszki z ziemniaków i mąki, smażone lub pieczone na gorącej blasze. Tradycyjnie wypiekane były w piecach opalanych drewnem, dziś z powodzeniem odtwarza się ten klimat w lokalnych gospodach.
Delikatnie chrupiące z zewnątrz, miękkie i puszyste w środku. Świetnie smakują z masłem czosnkowym, twarożkiem, a czasem nawet ze skwarkami. To danie, które zaskakuje swoją uniwersalnością, bo doskonale sprawdza się zarówno jako przekąska, jak i dodatek do obiadu.
Jeśli trafisz na moskole z ogniska, koniecznie spróbuj. Ich smak idealnie łączy się z letnim wieczorem, zapachem dymu i wspomnieniami z dzieciństwa.
Miody, nalewki i słodkie wspomnienia
Kiedy myślisz o lokalnych smakach, zapewne wyobrażasz sobie ser, wędliny i potrawy z kapusty. Jednak Beskidy mają do zaoferowania także coś dla miłośników słodkości. Na pierwszym miejscu warto postawić miód – naturalny, złoty, pachnący lipą, gryką lub akacją. Łyżeczka miodu z beskidzkiej pasieki potrafi zamienić zwykłą herbatę w prawdziwą ucztę.
Warto również spróbować lokalnych nalewek. Te domowe, wytwarzane z jagód, aronii, czarnego bzu czy śliwek, mają głęboki smak i często są przygotowywane według rodzinnych przepisów. To nie tylko trunek, a opowieść zamknięta w butelce. Idealny souvenir, ale przede wszystkim pretekst do chwili relaksu po aktywnym dniu.
W Beskidach warto skosztować również serników z wiejskiego twarogu, drożdżówki z jagodami i pierniki pachnące przyprawami. Góralska kuchnia nie zapomina o deserach. Tu wszystko ma smak domowy – prawdziwy i serdeczny.
